Dziś poznamy tepache. Tepache to orzeźwiający, lekko fermentowany ananasowy napój. Senne marzenie każdego od zero waste, bo zużywa skórki pozostałe z obierania ananasa. Robi się prosto, czeka 2-3 dni i schłodzony smakuje jak ananasowe niebo. Tradycyjnie tepache pochodzi z Meksyku, więc przeryłam meksykańskie fora kulinarne i to Natalia Sisik: [reklama] Mam wielką przyjemność przetestować sprzęt @apple 凉﫶 Co otwieramy jako pierwsze? #apple #applewatch Translations in context of "gracz raz dziennie będzie" in Polish-English from Reverso Context: Każdy gracz raz dziennie będzie mógł wykonać jeden task odpowiednio dostosowany do swojego levela. Tłumaczenia w kontekście hasła "podawany raz dziennie" z polskiego na angielski od Reverso Context: Ten lek jest podawany raz dziennie, każdyraz w nowym miejscu. Rząd federalny twierdzi, że Kanadyjczycy powinni otwierać aplikację powiadamiającą o narażeniu na COVID przynajmniej „raz dziennie”. Wiadomość pochodzi z Canadian Digital Service w czwartek, po tym, jak niedawno stwierdziła, że „odkryto, że niektóre telefony nie przeprowadzają kontroli w tle, które wyzwalają powiadomienia Tłumaczenia w kontekście hasła "co najmniej raz dziennie" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Stosować co najmniej raz dziennie, najlepiej wieczorem. 3b5MH. W ramach przedstawiania prelegentek Słodkiej Konferencji wymyśliłam cykl live’ów, na których poruszamy ważne tematy z dziedziny, w której są ekspertkami. Na ostatnim spotkaniu poruszyłyśmy z Martą Teterycz, audytorką systemów HACCP, temat kontroli sanepidów. W dzisiejszym wpisie podsumujemy tę rozmowę, żebyście miały w jednym miejscu wszystkie najważniejsze informacje. Czy kontrola sanepidu zawsze jest zapowiedziana? Kiedy dostajemy informację o kontroli? Zawsze na koniec roku inspekcja ustala terminy kontroli rutynowych na cały kolejny rok. Przed kontrolą wysyłany jest list polecony z podaną datą przewidywanej kontroli, od 7 do 30 dni. Możliwa jest również kontrola tzw. interwencyjna. Taką kontrolę przeprowadza się w ciągu maksymalnie 48h od daty zgłoszenia nieprawidłowości do Inspekcji Sanitarnej (może to być tzw. donos lub zawiadomienie o możliwości spowodowania np. zatrucia). Wówczas kontrola nie jest wcześniej zapowiedziana. Na co Inspekcja zwraca szczególną uwagę podczas kontroli? Najczęściej popełniany błąd, jaki robimy to nie dopełnienie warunków, jakie mamy zawarte w decyzji np. w decyzji zadeklarowałyśmy, że korzystamy z naświetlanych jaj, a nie mamy na to odpowiedniego certyfikatu, co daje podstawy sądzić, że jaja nie są naświetlane. Kolejna ważna rzecz, na którą inspekcja zwraca uwagę to czystość w pracowni. Wiadomo, że podłoga, blaty, płytki muszą być czyste. Zdarza się jednak, że zapominamy o kratce wentylacyjnej lub gumie w lodówce na drzwiach. Jeżeli zatrudniamy pracownika, to pamiętajmy, żeby podczas kontroli przedstawić orzeczenie lekarskie (tzw. książeczki sanepidowskie). Czy wszystkie sprzęty jakie mamy w pracowni muszą mieć atesty dopuszczające je do kontaktu z żywnością? Czy możemy mieć blaty z płyty MDF czy muszą być wykonane ze stali nierdzewnej? Meble nie muszą wykonane ze stali nierdzewnej. Najważniejsze jest to, żeby była to powierzchnia łatwo zmywalna, nienasiąkliwa, bez odprysków. Stal nierdzewna jest bardziej wytrzymała, więc jeżeli planujemy biznes na długie lata, to faktycznie lepiej jest zainwestować w ten rodzaj wyposażenia. Atesty są niezbędne przy produktach takich jak: wykrawaczki, foremki, pojemniki np. do przechowywania mąki czy cukru, ranty, blachy do pieczenia. Na każdym z tych przedmiotów powinien być wytłoczony atest do kontaktu z żywnością, czyli symbol kieliszka i widelca. Jeżeli są to małe elementy, np. foremki do ciastek i tego symbolu nie ma bezpośrednio na nich, wówczas musimy pokazać inspekcji np. opakowanie od tych konkretnych foremek (lub zdjęcie takiego opakowania), żeby nie było wątpliwości, że ten przedmiot ma wymagany atest. Magazynowanie żywności sprawia często wiele problemów. O czym warto pamiętać? Po pierwsze – pojemniki do przechowywania żywności muszą mieć atest dopuszczający je do kontaktu z żywnością. Druga ważna kwestia to etykieta produktu, który wsypujemy do pojemnika do przechowywania. Musimy nią dysponować, żeby pokazać datę ważności produktu i jego skład podczas kontroli. Każdy pojemnik musi być opisany, co zawiera i nie jest istotne, że na pierwszy rzut oka widać, że jest to mąka albo cynamon. 😉 Kolejna istotna kwestia to rozdzielność surowcowa, czyli rozdzielenie surowców i półproduktów od produktów gotowych. Z pewnością inspekcja sanitarna będzie zwracała na to uwagę podczas kontroli. To o czym zapominamy najczęściej to… Daty ważności przypraw. Często sprawdzamy daty ważności jaj, mąki, cukru, jogurtu a zapominamy o przyprawach, których używamy i to jest często błąd, który może nas kosztować mandat lub pouczenie. Jeżeli otwieramy produkty z krótkim terminem ważności (np. 5 dni od daty otwarcia), to konieczne jest opisanie, kiedy dany produkt został otwarty – musimy wpisać datę i godzinę. Czy to prawda, że temperatury powinny być spisywane kilka razy w ciągu dnia? Temperatury wpisujemy z taką częstotliwością, jaką mamy podaną w naszej dokumentacji HACCP. Jeżeli mamy tam zawartą informację, że musimy wpisywać je 3 razy dziennie, to należy to prowadzić zgodnie z lodówka nie jest używana przez wszystkie dni tygodnia, bo np. przechowujemy w niej tylko gotowe torty i przez 3 dni w tygodniu stoi pusta, wówczas można zrobić zapis, że temperatura jest notowana tylko wtedy kiedy lodówka jest używana. W przypadku mniejszej produkcji wystarczy spisywać temperaturę raz dziennie i w ten sposób wpisać w swojej dokumentacji HACCP. Etykiety na gotowych produktach – jakie informacje muszą zawierać? Każdy produkt powinien mieć wykaz alergenów oraz składników, jakie zostały użyte podczas jego przygotowania, w kolejności od rosnącej do malejącej. Warto przygotować sobie taki wykaz w formie wydrukowanej, żeby każdy klient mógł się z nim zapoznać i na bieżąco uzupełniać te informacje, jeżeli dodajemy kolejne produkty do swojej oferty. Jakie dokumenty są niezbędne podczas kontroli? Inspekcja Sanitarna z pewnością będzie sprawdzała księgę HACCP oraz orzeczenia lekarskie. Może też poprosić o umowę na wywóz śmieci oraz wynajem lokalu i aktualne badanie wody. Za tydzień podsumowanie rozmowy z Angeliką Chwyć, z którą rozmawiałyśmy o właściwościach mas cukrowych oraz czekolady plastycznej. Dowiecie się jak to zrobić, żeby na figurce nie było widać łączeń poszczególnych elementów i które masy cukrowe należą do tych bardziej suchych, a które do tłustych. Żeby rozluźnić twarz i złagodzić rysy, wystarczy poświęcić minutę dziennie na robienie różnego rodzaju min. Staraj się rozciągać wszystkie mięśnie twarzy. Wiedziałaś, że Twoja twarz może wyglądać fantastycznie, jeżeli zastosujesz się do kilku prostych wskazówek? Wystarczy 5 minut dziennie, a efekt będzie dzisiejszym artykule doradzimy Ci co robić, żeby Twoja twarz była zniewalająca – błyszczące oczy, łagodne rysy, pełne usta… A wszystko to w naturalny sposób!Zrelaksowana i łagodna twarzKiedy jesteśmy zmęczone lub zestresowane, możemy odczuwać napięcie i bóle mięśni w najróżniejszych częściach ciała. Nasza twarz jest tego doskonałym odzwierciedleniem. Twarde i napięte mięśnie sprawiają, że nie wyglądamy tak młodo i witalnie, jakbyśmy jest na to sposób! Twarz możemy rozluźnić podobnie jak rozluźniamy plecy – za pomocą ćwiczeń i od robienia wszelkiego rodzaju min. Chodzi o to, żeby rozruszać wszystkie zakamarki twarzy – buzię, szczękę, policzki, język, usta, oczy, czoło itd. Nie wstydź się! Nikt Cię nie widzi. Dzięki temu pobudzisz krążenie krwi i już po kilku sekundach zauważysz, że Twoje rysy znacznie się usta, piękna twarzCzerwone i pełne usta nadają zmysłowości. Oczywiście, jeżeli potrzebujesz diametralnej zmiany, nie obędzie się bez chirurga. Istnieje jednak prosty trik, dzięki któremu poprawisz wygląd Twoich ust szybko i kobiet zaciska usta w sposób nieświadomy – kiedy są zestresowane lub zmęczone. Nawet podczas snu. Nawyk ten sprawia, że z czasem wargi stają się twarde i Ci się zwalczyć ten efekt, dzięki poniższym wskazówkom: Przejedź językiem po ustach – zrób to delikatnie i dokładnie. Skieruj wargi do wnętrza buzi i zaciśnij. Wytrzymaj 10 sekund. Następnie zrób to samo, ale na odwrót – wytęż usta na zewnątrz tyle, ile możesz. Na koniec wystarczy nawilżyć wargi odrobiną oliwy z oliwek i wykonać delikatny masaż. Błyszczące oczyDuże i błyszczące oczy sprawiają, że nasza twarz wygląda młodo i witalnie. Niestety wpływ codziennego zmęczenia, zanieczyszczeń, komputera i innych czynników sprawia, że budzimy się rano, a nasze oczy są spuchnięte i mało nad tym popracować. Najważniejsze, żeby rozluźnić mięśnie wokół oczu. Zamknij oczy i mocno zaciśnij powieki na około 5 sekund. Otwieramy oczy tak szeroko, jak możemy. Powtarzamy ćwiczenie 5 razy. Później, przy pomocy palców wskazujących, masujemy okolice oczu – od brwi do kości policzkowych. Teraz trzemy o siebie nasze dłonie, żeby się rozgrzały. Kładziemy je na oczy – bez uciskania – na kilka sekund. Zarumienione policzkiPiękne policzki powinny być gładkie, jędrne i delikatnie zarumienione. Z czasem nasza skóra się rozciąga i traci swoją kilka ćwiczeń, dzięki którym nadasz Twoim policzkom trochę żywotności. Możesz je powtarzać tyle razy, ile chcesz. Wypełniamy usta powietrzem i przenosimy je z jednego policzka do drugiego. Językiem popychamy policzki od środka – tak mocno, jak możemy. Delikatnie podszczypujemy policzki, szczególnie w okolicach kości policzkowej. W ten sposób pobudzimy krążenie krwi oraz nadamy im koloru. Powyższe ćwiczenia sprawią, że nasza twarz będzie wyglądała naturalnie pięknie. Pomogą też rozładować napięcie, które gromadzi się najczęściej wokół może Cię zainteresować ... Witam! Poniżej podaje spis leków na poszczególne dolegliwości, które możemy bez problemu dostać w każdej aptece na Wyspie. Leki te sprawdziliśmy na sobie i są skuteczne w swoim działaniu. Wszystkie leki kupuję się na sztuki i nie trzeba posiadać recepty. Oczywiście każdy kto będzie mieć zamiar leczyć się tą techniką bierze odpowiedzialność na siebie. Zatrucia Pokarmowe Ból Brzucha + Biegunka + Wymioty Ochrona przed odwodnieniem: pijemy w dużych ilościach „Gatorejd” oraz tabletki musujące „Hydrite Tablet-Rehydration Salts” – dawkowanie: jedna tabletka na szklankę przegotowanej wody. Pijemy powoli. Zatrzymanie Biegunki: Lek/Stoper „Imudium 2mg”. Na ogół wystarczy jedna kapsułka. Jeżeli objawy nie będą zanikać należy zażyć drugą porcję. Leki Łagodzące Objawy : Tabletki do ssania „Kremil S” (3 razy dziennie) oraz „Omeprazol-Omepron 20mg” (jedna tabletka dziennie – rano przed posiłkiem) Ból Brzucha Lek „Buscopan Plus” jedna tabletka 30 min po posiłku. Maksymalnie dwa razy dziennie, rano i wieczorem. objawy i jak nie ustępują po zastosowaniu wymienionych technik !Antybiotyk „Cotrimoxazole – Procor 800mg/160mg” – 2 x dziennie przez 7 dni! Ochrona przed odwodnieniem: pijemy w dużych ilościach „Gatorejd” oraz tabletki musujące „Hydrite Tablet-Rehydration Salts” – dawkowanie: jedna tabletka na szklankę przegotowanej wody. Pijemy powoli. Zatrzymanie Biegunki: Lek/Stoper „Imudium 2mg”. Na ogół wystarczy jedna kapsułka. Jeżeli objawy nie będą zanikać należy zażyć drugą porcję. Leki Łagodzące Objawy : Tabletki do ssania „Kremil S” (3 razy dziennie) oraz „Omeprazol-Omepron 20mg” (jedna tabletka dziennie – rano przed posiłkiem) Rany i Zakażenia -nigdy nie ignorować nawet najmniejszych zadrapań oraz ran -nie dopuszczać do zabrudzenia chorego miejsca -czyścić ranę 3-4 razy dziennie: najpierw umyć mydłem, oczyścić alkoholem, na koniec gencjana. Jeżeli dostaniemy zakażenia stosujemy krem ”Triple Antibiotic Ointment” lub podobną maść która zawiera składniki: polymyxin b sulfate, bacitracin zinc, gramicidin ointment. Również możemy zastosować antybiotyk w kapsułkach ”Tetracycline 500mg”. Otwieramy kapsułkę i pokrywamy ranę proszkiem. Przy oparzeniach stosujemy roślinę „Alovera”. Wcieramy wyciśnięty sok w ranę. Później brzegi rany zabezpieczamy gencjaną a środek dobrze jest potraktować kremem „Sudocream” lub jakimś kremem który zawiera antybiotyk(powyżej) Ugryzienia Moskity & Mrówki : -pod żadnym pozorem nie wolno rozdrapać ugryzionego miejsca -swędzące miejsca smarować alkoholem lub olejkiem „Remedy oil” Urazy stawów i kości -udajemy się do Szamana na masaż -zakupujemy olejek „Medifficient Oil” (mentolowy) Wirusy -udajemy się do Szamana na masaż -zakupujemy olejek „Medifficient Oil” (mentolowy) -na katar stosujemy „Decolgen” -na kaszel stosujemy syrop „Salbutamol Butadil” oraz tabletki „Mucosolvan” Różne Zawsze dobrze jest mieć w swojej apteczce podręcznej -No-Spa – lek przeciw bólowy i rozkurczeniowy -Maść anty grzybiczna „Undofen” -Tabletki „Węgiel Leczniczy” -Buteleczkę „Gencjany” Jacek Chołko, właściciel sklepu i budującej się marki Amish Farmers to człowiek z wielką charyzmą, pasją i determinacją. Od czasu otwarcia drugiej lokalizacji w Rolling Meadow, nowy sklep stał się wizytówką miasteczka i nowoczesnego polskiego biznesu. Tatiana Kotasińska: O jakiej karierze marzył właściciel rozwijającej się sieci sklepów Amish Farmers? Jacek Chołko: – Chciałem być weterynarzem. No, ale tak się stało, że zostałem inżynierem automatyki i robotyki po skończeniu studiów na Wydziale Mechanicznym Politechniki Białostockiej. Dzieciom na podwórku opowiadałem, że będę biznesmenem. Ale gdy wcześniej w Polsce próbowałem coś stworzyć, byłem stopowany przez tatę, zwolennika pracy na etacie… Skończyło się na wyjazdach na Zachód, gdzie wybierałem pracę fizyczną – jestem „fizyczny gościu”. Z zacięciem do biznesu, bo znany jest twój spryt! – To geny po matce, rodzinnej businesswoman. Jej brat stworzył wielką drukarnię, a pradziadek handlował węglem w Ełku i był wielkim gospodarzem. Ze strony ojca wszyscy mężczyźni są inżynierami, jest nawet paru wynalazców. Ale ja nie mogę siedzieć przy stole i kreślić dłużej niż 5 minut, bo zaczyna mnie nosić. Wolę zarządzać ludźmi. Mogę mieć 30 osób i łatwo nimi zarządzać. Próbowałeś tu, na emigracji, jak wielu z nas, kilku zawodów. Czy to właśnie te próby doprowadziły Cię do stworzenia własnego biznesu? – Zaczynałem u szwagra od instalacji podłóg i dosłownie po paru miesiącach otworzyłem swoją firmę. Kontraktorka i inwestycje pochłonęły mnie na kilkanaście lat, aż do kryzysu, który zabrał mi pracowników, więc pracowałem sam. Jak firma upadła, chciałem rzucić biznes i kilka tygodni zajmowałem się dziećmi, a żona poszła do pracy. Miałem depresję, piłem piwo i szukałem biznesu, w którym przestanę być zależny od tego, czy inni mi zapłacą. Wtedy bywało tragicznie. Miałem długi z kontraktorki, małe dzieci i brakowało nam pieniędzy na mleko i jedzenie. Później zająłem się handlem autami i mimo że pieniądze się zgadzały, szukałem większej stabilizacji. W międzyczasie jeździłem limuzyną wożąc lekarzy. Z pomocą matki handlowałem używanym sprzętem AGD z Craig List oraz antykami. Przez dobre aplikacje łapaliśmy okazje i niezależnie od pory dnia zwoziliśmy towar i łatwo go sprzedawaliśmy. Aby było łatwiej, mieliśmy otworzyć sklep, ale… już wtedy z moim kolegą Markiem jeździliśmy do Amiszów po jedzenie. Mama namówiła mnie, abyśmy skupili się na rozwożenia jedzenia dla znajomych rodzin. Szybko zyskaliśmy kilkuset klientów i nie mogliśmy nadążyć z rozwożeniem towaru. Produkty sortowaliśmy w domu, w piwnicy, w garażu i w wynajętej hali. Ktoś na nas doniósł do władz miasta. Wtedy wkurzyłem się i powiedziałem: otwieramy sklep! Ktoś nam pożyczył trochę pieniędzy i tak się zaczęło. Dzięki temu, że przyszła recesja – jestem tu, gdzie jestem! W Chicago, w którym jesteście od 2002 roku, urodziły się wasze dzieci. Czy rodzina wierzy w was i wspiera sukces Amish Farmers? – Żona zawsze mówiła mi, że powinienem pracować u kogoś na godziny. Wynika to stąd, że nie za bardzo czuje bluesa biznesu. Czuje się odtrącona, bo kiedyś wybrałem w firmie pomoc zaborczej mamy. Ale bez żony już za raz na początku bym się poddał, bo to ona ciągnęła wszystko. Pomagała mi w sklepie i gdyby chciała świetnie, by się sprawdziła w biznesie, bo ma świetny gust i jest bardzo dokładna. Reszta rodziny i przyjaciół mocno trzymają kciuki. Dzieci mają dużo zabawy w sklepie, a w wakacje uczę je, jak się tutaj pracuje. Jak wyglądały początki pierwszego sklepu? – Byłem kierowcą, kasjerem, rzeźnikiem, spałem po 2-3 godziny dziennie. Zapłaciliśmy za to zdrowiem: mama dostała raka, a u mnie pojawiły się problemy z sercem; w pewnym momencie było tragicznie. Matka, drobna kobieta, pracowała jak robot, od świtu do nocy, pomagała też przy remoncie. Nigdy w życiu nie zrobiłbym tego jeszcze raz. Mam poczucie, że zaorałem ten teren, zaczynając od zera. Nie ma więc recepty, aby stworzyć nowy biznes, nie zaniedbując rodziny? – Spożywczy biznes potrzebuje dużo pieniędzy na start, a ja byłem bez forsy, zielony i rzuciłem się z motyką na słońce. Trudności trwały 3 lata. A inżynieryjna zdolność kalkulacji nie pomaga pokonać drogi od pucybuta do milionera? – Musisz mieć jeszcze polską zawziętość i zacięcie do biznesu, umieć ciężko pracować i być wytrwałym. Czy marzenia o potędze finansowej są motywacją w biznesie? – Każdy chce wolności finansowej, ale pieniądze są czymś, co musi przyjść, jak będziesz się skupiać na spełnianiu marzeń. Otwieramy drugi sklep – na prośby klientów, bo pierwszy odniósł sukces. Budujmy markę i wierzę, że to osiągniemy. Chcę spełniać marzenia rodziny, ona jest moim największym sensem, ale chcę też świetnego miejsca pracy dla pracowników. I spełnię to, bo kochają nas ci, którzy naprawdę znają się na jakości jedzenia, szukają dobrego jedzenia, a my jesteśmy w stanie ich zadowolić. Jak sobie radzicie z dowożeniem niemrożonych produktów i błyskawiczną ich sprzedażą? – Wymyśliłem sobie bardzo trudny biznes. Sami jeździmy na małe farmy amiszów, nie mamy dostawców. Mamy oczywiście kierowców i własne samochody. Muszę podkreślić, że dokonanie zamówienia u amiszów i jego realizacja jest… dużą sztuką. Amisze nie używają telefonów, dlatego wszelkie zamówienia robimy z tygodniowym wyprzedzeniem! Już 7 lat uczymy się jak organizować ten biznes… Ojciec pukał się (i mnie) po głowie, ale ja mu obiecuję, że zbuduję sieć. Czym się wyróżniacie spośród innych sklepów spożywczych? – W sklepie nie mamy zamrażarek. Amisze zabijają zwierzęta rano, po południu mięso jest w sklepie, a następnego dnia w sprzedaży. Wszystko bez hormonów, antybiotyków, z wyselekcjonowanych przeze mnie, bardzo czystych, małych farm, gdzie używają tylko rąk i koni. Kury, krowy czy owce muszą mieć tam odpowiednią przestrzeń, aby mogły chodzić i biegać. Farmy te znajdują się daleko, w stanie Wisconsin. Nie ma tam żadnego przemysłu, miast, nawet samochodów. Z Indiany zaś dostajemy produkty opakowane, też od amiszów, którzy żyją i gospodarzą tradycyjnie. Masz stałe relacje z amiszami. Zapewne uczysz się czegoś nowego. Jakie są Twoje wrażenia? – Istotnie, zbliżyłem się do nich nieco, poznaję ich życie z bliska. Wiem, że rodzą dzieci w domach. I obserwuję, jak te dzieci rosną. Kiedyś przyjechałem na jedną farmę w nocy i zobaczyłem, jak cała rodzina doiła krowy przy zgaszonych lampach, aby zaoszczędzić na świetle. Śpiewali wtedy tak liryczne piosenki, że mroziły krew. Parę razy byłem gościem na bezalkoholowych weselach. Amisze tańczyli trzymając się za ręce. Mężczyzna zapuszcza brodę dopiero wtedy, jak się ożeni. Wcześniej musi się golić i jest oddany ojcu, bo jest synem farmera. Kiedyś dałem młodemu chłopakowi 10 dolarów za pomoc. Chłopak zawołał ojca, który mi wytłumaczył, że syn nie może wziąć pieniędzy, bo… chce pracować tylko dla ojca, zanim wyjdzie na swoje. Zapytałem innego, czy nie chciałby kontynuować edukacji dłuższej niż tylko do 6 klasy. Odpowiedział, że marzy o tym, aby być farmerem jak tato. Mężczyzna, z którym robię interesy, absolutnie nie zgodził się przyjąć telefonu komórkowego tylko do kontaktu ze mną, bo to wbrew tradycji. Nie zgodził się też, abym wynajął koparkę, dzięki czemu mógłbym mu wybudować spiżarnię. A zatem można powiedzieć, że amisze wspierają Twój biznes i czynią go niepowtarzalnym. – Oni też przy nas się rozwijają. Widzę na przykład, że remontują domy, bo zarobili na to dzięki współpracy z nami. I co jest bardzo ważne – ufamy sobie nawzajem. Lubimy się i szanujemy. Które produkty w Twoim sklepie najbardziej kochają stali klienci? – Najbardziej chyba lubią atmosferę w sklepie, taki piękny wiejski klimat! Mamy najwyższej jakości cielęcinę, baraninę, sarninę, kury młode i koguty. Sprzedajemy niepasteryzowane mleka: krowie, kozie, owcze. A konikiem są warzywa i owoce: świeże i pachnące zupełnie inaczej niż te kupowane w amerykańskich sklepach, nawet te organiczne. Czy to prawda, że przepyszne ciasta, jakie sprzedajecie, są wypiekane specjalnie dla was? – Tak. Mamy ciasta i chleby wypiekane przez kochające to zajęcie panie, które mieszkają w pobliżu i są zafascynowane normalną, zdrową kuchnią. Z kolei wędliny mamy od górali, którzy wędzą je tylko z wykorzystaniem drewna. 31 maja 2019 roku otworzyliście nowy, nowoczesny sklep z tradycyjnym „wspaniałym żarciem” w Rolling Meadows. Troszkę czasu minęło, więc możesz już zapewne ocenić, jak udało się to otwarcie? – Niewątpliwie jest to wielki sukces. Na otwarciu było tak dużo ludzi, że w ciągu jednego wszystko zniknęło z półek – zabrakło jedzenia! Wielu twórców naturalnych idei, wierzy, że ich dzieło wspiera cały Wszechświat. Co Ty na to? – Wierzę i mam wizję, której się trzymam od lat! Byłem wielokrotnie za to wyśmiewany. To jest całe moje życie, krwawica, ale dotrzemy do was, drodzy klienci, w każdym zakątku Illinois. To jest nasze przesłanie. A prywatnie żyjesz zdrowo, ćwiczysz, medytujesz? – Słucham mądrzejszych ode mnie, wyciągam wnioski, dokształcam się. Wstaję o godzinie 6 rano i pół godziny ćwiczę. Potem biorę zimny prysznic. Następnie idę na spacer z psem. No i modlę się. Około godziny 8 włączam telefon i zaczynam biznes. W ciągu dnia na 30 minut odcinam się od świata i wyłączam telefon, aby się zresetować – medytuję wówczas. Wiem, że muszę znaleźć czas tylko dla siebie, zresetować nie tylko ciało, ale i umysł. Nie jestem tylko ciałem, muszę odpocząć. Na to każdy musi znaleźć swój sposób. Ja zwykle kładę się na podłodze i oddycham. Jeśli nie kochasz siebie i nie dasz sobie czasu, jesteś zakompleksiony i ludzie cię nie lubią, nie szanują. Nie jem dużo, ale wypijam 10 butelek wody dziennie. Ty jesteś numerem jeden, sam możesz o siebie zadbać najlepiej. Ale też daję ludziom więcej niż mam. Dzięki temu biznesowi pomagamy ludziom, już dużej grupie rozdaję jedzenie. Potrzebuję dawać. Dziękuję bardzo za rozmowę. Rozmawiała: Tatiana Kotasińska Informacje o firmie i jej sklepach SKLEPY AMISH FARMERS: ROLLING MEADOWS, ILLINOIS 60008 2122 S PLUM GROVE RD PHONE: 847-221-8468 MON. – SAT 8 AM – 7 PM SUNDAY 9 AM – 3 PM FRANKLIN PARK, ILLINOIS 60131 9711 W GRAND AVE PHONE: 847-916-2483 MON. – SAT. 8 AM – 7 PM SUNDAY 9 AM – 3 PM Podcast do czytania Otwieramy oczy – Podcast dla ludzi, którzy kochają prawdę. To też pierwszy w Polsce podcast konopny dla ludzi szukających innowacyjnego pomysłu na biznes czy dla pacjentów medycznej marihuany, użytkowników cannabis oraz osób, które chcą poznać prawdę na temat niesłusznie szykanowanej rośliny. Ja nazywam się Mateusz Zbojna i serdecznie zapraszam Cię na zieloną, szczerą podróż. W tym kraju bycie pacjentem nie wystarczy, aby uniknąć więzienia. Tutaj za leczenie się pozbawią nas wolności na rok i 8 miesięcy, w konsekwencji czego żona ląduje w psychiatryku a dziecko w domu dziecka. W tym kraju wyrządzą nam taką krzywdę, że będziemy chcieli z niego uciec. I to robi Pan Dariusz – ucieka z kraju. Jego żonie, dziecku, rodzinie grozi niebezpieczeństwo. Nie myśli w tym o sobie, tylko o dziecku, które pójdzie do domu dziecka, jeżeli on pójdzie na odsiadkę. Myśli o tym, że jego żona może stracić zdrowie psychiczne. Słuchaj tego podcastu do końca, posłuchaj rozmowy z Panem Dariuszem i podsumowania, bo ono będzie piekielnie ważne. Na końcu będzie apel i prośba do Was wszystkich o to, żeby uratować komuś życie i czyjąś rodzinę. Za co Pan Dariusz idzie siedzieć? Mateusz: Cześć Darek. Pan Dariusz: Dzień dobry. – Powiedz proszę słuchaczom co tutaj robisz, kim jesteś i dlaczego Cię zaprosiłem? Przedstaw szczegóły swojej sprawy. Jest ona nietypowa i bardzo przykra. – Dariusz Kruk, z zawodu mechanik. Moja sprawa zaczęła się jak próbowałem leczyć się marihuaną. Niestety złapała mnie policja z 1 kilogramem suszu. Wtedy zaczął się mój problem tak naprawdę. – Złapała Cię policja z kilogramem suszu – w którym to było roku? – To było w 2016 roku. – Czyli jeszcze przed legalizacją medycznej marihuany? Powiedz proszę, dlaczego leczyłeś się skoro to było nielegalne? – Leczyłem się, ponieważ mam 2 nowotwory w głowie. Musiałem się leczyć na własną rękę, bo tak jak wspomnieliśmy, jeszcze nie była zalegalizowana. Wiedziałem, że może mi to pomóc, więc korzystałem z marihuany, żeby się, ponieważ mam 2 nowotwory w głowie. Musiałem się leczyć na własną rękę, bo tak jak wspomnieliśmy, jeszcze nie była zalegalizowana. Medyczna marihuana skuteczniejsza niż farmakologia – Omawiamy to szerzej na następnym nagraniu, które pojawi się za kilka dni, na które już teraz Cię serdecznie zapraszam drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko. Ale zapytam Cię Darek i tutaj. Podjąłeś terapię marihuaną, ponieważ farmakologia się nie sprawdziła? – Nie sprawdziła się. Zażywałem psychotropy, po których nie mogłem normalnie funkcjonować. – Wprawdzie o tym też będzie na drugim nagraniu, ale co to znaczy, że nie mogłeś funkcjonować? – Po zażyciu psychotropów nie mogłem normalnie funkcjonować, przykładowo cały dzień spałem. Zamiast iść do pracy leżałem w domu. Jak już się zebrałem do pracy, to mdlałem w drodze do niej. Jak nie traciłem przytomności to miałem napady lęku. – Potrafiłeś zasnąć w trakcie pracy… – W trakcie albo w podróży do pracy. – A po marihuanie? – Po marihuanie normalnie funkcjonuję do tej pory. Wstaję, jem i idę do pracy. Wiozę dziecko do pracy, opiekuję się rodziną i wszystko jest tak jak się należy. Tylko czy aż kilogram? – Niektórzy uważają, że kilogram to dużo, ale nie jest to do końca prawda. Może jednak wyjaśnisz Słuchaczom, po co był Ci aż kilogram? – Dlaczego aż kilogram? Każdy wyjazd do dilera wiązał się z ryzykiem odsiadki. Dlatego wolałem kupić raz i nie jeździć, nie narażać się. Wyszło tak, że kupiłem po 19 złotych za gram 1 kilo. Zaryzykowałem, cena była 3 razy mniejsza niż normalna, więc to okazja. Korzystam z medycznej marihuany codziennie, nie palę od czasu do czasu, żeby się lepiej poczuć. – Faktycznie, dla użytkownika rekreacyjnego, który zapali 2 jointy tygodniowo kilogram to dużo, w porównaniu z pacjentem użytkującym codziennie. Ile marihuany potrzebujesz miesięcznie? – Zużywam minimum 30 gramów miesięcznie. W tej chwili, gdy medyczna marihuana jest już dostępna, pan doktor nie może mi więcej niż 30 gramów przepisać. Gdyby mógł, to chciałbym więcej. To jest dalej problem. Podobnie jak z dostępnością marihuany w aptekach. Raz jest, raz jej nie ma. I człowiek musi próbować na własną rękę gdzieś sobie załatwić i to jest znowu ryzyko. Ale nie chcę wracać do leków neurologicznych bo to są psychotropy po których nie mogę normalnie funkcjonować. – Nie możesz po nich funkcjonować normalnie i mają inwazyjny wpływ na organizm. – Tak, sieją spustoszenie. Po marihuanie mogę szczerze powiedzieć, że nic mi się nie dzieje, nie ma spustoszenia. Funkcjonuję, pracuję w warsztacie, prowadzę własną działalność. Nie zatrudniam ludzi, żeby nimi kierować tylko pracuję sam. Osobiście naprawiam samochody, robię remonty silników. Marihuana pomaga mi w pracy, po psychotropach nie byłbym w stanie złożyć silnika przykładowo. Bo bym w międzyczasie usnął, przewrócił się albo zemdlał i taka jest różnica. Surowy wyrok dla Pana Dariusza – Zresztą gdyby marihuana miała na Ciebie zły wpływ to nie byłbyś w stanie utrzymywać rodziny, firmy, prowadzić jej w ogóle, bo to w Polsce niełatwy do zgryzienia orzech. A jaki wyrok dostałeś? – Rok i 8 miesięcy do bezwzględnej odsiadki. 16 grudnia, przed świętami jeszcze, dostałem zaproszenie do aresztu. A 4 stycznia mam sprawę o ułaskawienie. Jest taka szansa i głęboko mam taką nadzieję, że zostanę ułaskawiony. Pech jednak chciał, że 16 grudnia chcą mnie wziąć do aresztu, czyli 3 tygodnie przed sprawą o ułaskawienie. – Te daty są dziwnie. Rozmawialiśmy przed nagraniem o tym, że z powodu obecnej na świecie sytuacji święta spędzisz prawdopodobnie w izolatce. – Tak, panuje koronawirus i podejrzewam, że święta spędzę w izolatce. Tragedia dla mnie i dla mojej rodziny. Żona już nie wytrzymuje koronawirus i podejrzewam, że święta spędzę w izolatce. Tragedia dla mnie i dla mojej rodziny. Terapeuta uzależnień zalecił dalsze stosowanie marihuany – Za chwilkę do tego przejdziemy. Chciałbym jeszcze wspomnieć, że co ciekawe poszedłeś na terapię uzależnień żeby sobie pomóc w sprawie. I co na tej terapii się okazało? – Przez 2 lata terapii byłem 6 razy w szpitalu, a to przez złamaną rękę, a to zwichnięty nadgarstek, wszystko przez utraty przytomności. Po 2 latach terapii mój terapeuta stwierdził, że muszę z powrotem zacząć leczyć się marihuaną. Była już wtedy dostępna w aptekach, lekarz mógł mi ją przepisać, więc wysłał mnie do kliniki. Wziąłem ze sobą reklamówkę dokumentów od psychiatry, psychologa, mam tego stertę. Lekarz zobaczył tylko pierwszą stronę od neurologa i to wystarczyło. Mówił, że nie chce więcej czytać bo to kwalifikuje się na 1000% do leczenia medyczną marihuaną. – Tak na chłopski rozum, kupiłeś sobie roślinę, która nie była wtedy jeszcze legalna. Złapali Cię. Potem ją zalegalizowali. Okazało się, że powinieneś się nią leczyć. Tak na logikę – nie ma tu logiki. Więzienie za leczenie – W tej chwili mam iść siedzieć za to, że się leczę i leczyłem. Teraz leczę się legalnie, wcześniej nie było to legalne. Ale co człowiek nie zrobi dla swojego organizmu? Żeby czuć się dobrze, swobodnie. – Szczególnie, że zagranicą w wielu krajach medyczna marihuana już wtedy była legalna. – Tak, stamtąd też miałem źródła, informowałem się i dlatego zacząłem korzystać. I to wszystko mi pomagało. Chciałbym jeszcze wrócić do tego, że od 2019 roku kiedy zacząłem się leczyć medyczną marihuaną nie miałem żadnych komplikacji. Nie trafiłem przez te 3 lata do szpitala i nic mi się nie dzieje, wszystko jest w porządku. A wcześniej w ciągu 2 lat – 6 razy byłem w szpitalu i wszystko mam udokumentowane. Jest różnica, wystarczy popatrzeć na moją całą historię. – Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego zostałeś skazany. Nikt mnie nie przekona, że zrobiłeś coś złego. – Jeżeli byłbym rzeczywiście oprychem, dilerem, tego nie da się ukryć, zawsze znaleźli by na mnie dowód. Ja tak naprawdę jestem normalnym człowiekiem, mam rodzinę i dzieci. Prowadzę własny warsztat, płacę podatki od 2002 roku i jak to tak? Skończyłem studia ekonomiczne, gdzie miałbym się brać za dilerkę? To było na własny użytek, żeby czuć się normalnie i funkcjonować w tym naszym ciężkim kraju. – Rok i 8 miesięcy, tak? – Dokładnie. Rodzina Pana Darka na skraju wyczerpania – Twoja żona pracuje? – Żona nie pracuje. Syn chodzi do 6 klasy, czyli ma 12 lat. Dla mojej rodziny jest to tragedia taka jak i dla mnie. A nawet gorzej, bo mi dadzą tam jeść, a jak moja żona sobie poradzi teraz sama z tym wszystkim? Ona nie pracuje, przynosiłem pieniążki do domu, płaciłem rachunki i ubezpieczenie za siebie, za nią i wszystkich. Teraz jak mnie zabraknie, to jest koniec. – Jak ona się czuje? – Nie wytrzymała presji i zaczęła się leczyć u psychiatry i psychologa. Ta presja ciąży na nas wszystkich, na całej mojej rodzinie. Żona nie może normalnie funkcjonować, również ma napady lękowe, bo boi się co będzie jak mnie zabraknie. Psycholog stwierdził nerwicę u żony. – A syn jak to przechodzi? – Syn jeszcze nie wie, że mam iść siedzieć. Cały czas walczę o to, żeby nie pójść do więzienia. Jak nic się już nie da zrobić to będę musiał mu powiedzieć. Ale to będzie trauma dla mojego syna. To nie tylko walka o zdrowie, to walka o rodzinę! – Przecież to jest bardzo ważny wiek w rozwoju człowieka – 12 lat, zaczyna się okres dojrzewania. – Tak i powinien być przy tym ojciec, żeby pilnować syna. – Pokazywać zasady, uczyć asertywności i życia po prostu. Uczyć podejmowania decyzji. – Obawiam się przed powiedzeniem synowi. Ale zostało już niewiele czasu, bo tylko 10 dni. – Dziecko wchodzi w bardzo trudny wiek i nie wiadomo jak na to zareaguje i jak to przeżyje, jak jego kształtująca się jeszcze psychika odbierze tak trudne informacje. – Dziecko może się załamać. Żona jest już na skraju wyczerpania. A co będzie jak mnie zabraknie, żona się leczy, przecież ktoś musi opiekować się dzieckiem. Naprawdę nie wiem co to będzie. – W bardzo dziwnym kraju żyjemy. I przepraszam, że to powiem, ale trochę zgadzam się z tym co mówiłeś, że dasz sobie jakoś radę – masz co jeść, gdzie spać. Ale 12-letnie dziecko i kobieta, tracąca męża za niewinność… – Będą musieli mnie tam nafaszerować psychotropami i będę leżał. A co z żoną? Jak mnie zabraknie to i państwo nie dostanie pieniędzy z podatków. Chcą stracić podatnika, który płaci od 2002 roku systematycznie. Koszty finansowe sprawy – Cała ta sprawa to nie tylko koszta mentalne, które są największymi jakie człowiek może ponieść. Ale są też koszta finansowe, czy jesteś w stanie je oszacować? Ile mniej-więcej pięniędzy Cię to kosztowało? – Jestem zrujnowany finansowo, ale walczę do samego końca i idę pracować. Przez te 5 lat nie raz miałem ochotę trafić do wariatkowa. Głowa nie wytrzymuje. Ciężko to oszacować, ale to mały majątek. – Jak rozmawiałem z Kamilem – zachęcam do odsłuchania – to on wydał około 40 tysięcy złotych do tej pory, sprawa miała miejsce rok temu. Więc Ty przez 5 lat musiałeś wydać spory majątek. – Wpłaciłem samego poręczenia 35 tysięcy złotych. Człowiekowi siedzi na plecach jednak najbardziej świadomość tego, że może pójść siedzieć. Przez tą sprawę nawet medyczna marihuana przestaje działać, głowa przestaje funkcjonować. Prowadzę warsztat, mam naprzyjmowane samochodów, co teraz będzie jak mnie zamkną? Ja nie wiem. Absurdy sprawy Pana Dariusza – Czy przydarzyły Ci się w sądzie albo w toku postępowania jakieś absurdalne sytuacje? Przytrafiają się czasem historie, których nikt nie rozumie takie jak nie dopuszczenie biegłych itd. – Był jeden absurd w I instancji. Sędzina wzięła na świadków policjantów, którzy mnie zatrzymali. Zapytała wprost, czy mają jakieś dowody na to, żeby Kruk handlował narkotykami, obracał czy coś robił? Powiedzieli prosto, że nie mają żadnych dowodów. Tylko tyle, że złapali mnie z suszem. O tym też dowiedzieli się od jakiegoś informatora, że będę przewoził narkotyki. Tak naprawdę nie wiem, a może to była prowokacja policji? Różne rzeczy już sobie myślę. Nie mieli dowodów na to, że kiedykolwiek handlowałem i nie mogli mieć bo nigdy nie doszło do niczego takiego. Za dużo miałem do stracenia. Mam dwie posesje, rodzinę, syna, po co miałbym to robić? Zaryzykowałem tylko ze względu na własne zdrowie. I zaoszczędziłem pieniążki płacąc 1/3 ceny. W tej chwili oczywiście nie ma suszu na stanie w aptekach, szybko się skończył. Używałem Aurorę 22% – czyli tą najmocniejszą. – Nie ma znowu Aurory w aptekach? – Jeszcze jest, ale tylko w tych, które zaopatrzyły się na zaś, bo na magazynach już nie ma. W Kielcach jest już problem bo wykupiłem 3 ostatnie opakowania. Chciałem zamówić do hurtowni, ale też nie ma. To najlepiej określa zapotrzebowanie. Do Polski przyjechało 250kg i rozeszło się w 3 dni. Nie mieli dowodów na to, że kiedykolwiek handlowałem i nie mogli mieć bo nigdy nie doszło do niczego takiego. Za dużo miałem do stracenia. Stężenie suszu ma znaczenie – Trzeba też brać pod uwagę, że jeżeli kilogram z którym Cię złapali miał 10% THC co z pewnością więcej go zużywałeś. – Dokładnie, ale jak ktoś nie korzysta to nie rozumie. To tak jakbym wziął połowę mniejszą dawkę psychotropów. Albo nie zadziała, albo zadziała lekko. – I wtedy więcej trzeba tego przyjąć. Mówię o tym, bo nagłaśniam sprawię Pana Ryszarda. Dobrze, żeby każdy zrozumiał, że kilogram marihuany 7% THC nie jest równy kilogramowi marihuany 22% THC. Tej marihuany wychodzi znacznie mniej. Tak na logikę działa to podobnie jak przy alkoholu. Piwo 5% uderzy nas słabiej niż 10%. – Lekarz przepisuje mi 1 grama dziennie, więc w przypadku marihuany załóżmy 7% musiałbym 3-4 gramy spalić, przetworzyć albo inhalować. Tak czy siak muszę to jakoś spożyć. – Wiem, że cała nasza rozmowa jest o tym, ale jakbyś miał podsumować, jak zmieniło się Twoje życie po złapaniu Cię z tym kilogramem? – Wszystko się pozmieniało. Presja jest na całą moją rodzinę i to trwa już 5 lat. Już w 2016 roku wiedziałem, że dostanę wyrok do odsiadki. Miałem nadzieję, że to się jakoś ułoży, że każdy zobaczy, że leczę się tym. Mam dokumentację, ale nikt na to nie patrzy. Chcą mnie wziąć do aresztu, siedź i już. – Dla mnie to skrajnie nielogiczne, że komuś coś pomaga, więc ukarzmy go za to. Może jednak cieszmy się z tego, że komuś coś pomaga? Skrajnie nielogiczne. – Od 2019 roku, a mamy prawie 2022 rok, ani razu nie byłem u lekarza. Nawet w 2020 roku robiłem ostatni rezonans magnetyczny głowy. Nic mi się nie dzieje i normalnie funkcjonuję. Po co mam odwiedzać neurologa? W tej chwili jeżdżę do Warszawy i obecnie ze względu na pandemię teraz wszystko załatwia się elektronicznie, widzę się więc z doktorem na videorozmowie. Termin rozprawy o ułaskawienie – Kiedy masz dokładnie rozprawę o ułaskawienie? – 4 stycznia o godzinie 15. Sala numer 9. – Dobrze, pełna mobilizacja i jedziemy na rozprawę. Kochani – zbieramy się! To naprawdę ostatnia szansa dla Pana Dariusza, żeby nie poszedł do więzienia, albo chociaż wyszedł szybko. Czy coś jeszcze chcesz dodać Darku? – Brak mi słów. Czym bliżej terminu tym bardziej czuję wzrastający stres i napięcie. Wracając do rozmowy o sędzinie z I instancji. Zadała policjantom pytanie czy mają dowody na to, że Kruk handluje? Powiedzieli że nie i myślałem, że oddalą zarzut handlu i obrotu. Okazało się podczas ogłoszenia wyroku, że zarzut został – 2,5 roku więzienia za handel i obrót, chociaż sędzina doskonale wiedziała, że nie ma dowodów na to, żebym kiedykolwiek czymkolwiek handlował. – To tak à propos tych absurdów. – Myślałem, że w I instancji odejdą te zarzuty i zostanie tylko posiadanie tego kilograma. Okazało się jednak, że sędzina nie wzięła w ogóle tego pod uwagę i wyszło 2,5 roku więzienia. Czyli za handel i obrót. I TY możesz pomóc pacjentowi Kochani, są bardzo świeże informacje w tej sprawie. Mianowicie – Pan Dariusz wyjeżdża z Polski. Jego żonie grozi psychiatryk, a raczej na 100% tam pójdzie, więc jego dziecko zostanie bez opieki i wyląduje w domu dziecka, tak mówią prawnicy. W związku z tym Pan Dariusz po konsultacji z wieloma osobami zdecydował się na wyjechanie z kraju do Holandii. Tam ma szansę na to, że kraj go nie wyda. Jeżeli więc znacie kogoś w Holandii lub mieszkacie tam to pomóżcie Darkowi, odzywajcie się do Kuby Gajewskiego. W tym odcinku znajdziecie różne dane kontaktowe, maile. Powiem teraz pokrótce i podam wzór pisma, które warto wysyłać mailowo do sądu. Już wszystko tłumaczę. Wysłaliśmy drugi wniosek o odroczenie wykonania kary, ale przydałyby się maile od WAS. Trzeba zacząć od przedstawienia się w mailu. Wysłaliśmy drugi wniosek o odroczenie wykonania kary, ale przydałyby się maile od WAS. Napisz maila do sędziego! Warto takie coś napisać oczywiście bez wulgaryzmów i obrażania. To ma być oficjalne pismo do Sądu Rejonowego w Kielcach. Maila znajdziesz w opisie odcinka. Jeżeli możecie pomóc na miejscu w czymkolwiek Panu Dariuszowi odzywajcie się do Kuby Gajewskiego. Do mnie też możecie jeśli wolicie oczywiście. Wszystko mu przekażę. Kuba Gajewski zaangażował się i będzie łącznikiem z Panem Dariuszem. Jego mail to @ Ucieczka będzie przeprowadzona z pomocą Andrzeja Dołeckiego, który wywiezie go z kraju. Obserwujcie podcast po więcej szczegółów. Obserwujcie też Wolne Konopie żeby być na bieżąco. Wzór pisma znajdziesz na Otwieramy Oczy, możesz go skopiować i wkleić, ale zachęcam do napisania swoimi słowami. Mail do Sądu już podaję, najlepiej wysłać na dwa adresy, jeżeli znajdziecie kolejny to dajcie znać, dopiszę je w opisie odcinka. Dwa maile: sekretariat@ lub @ Niedługo, co też ważne, opublikujemy listę sędziów – czyli listę wstydu. Z imienia i nazwiska wypiszemy każdego sędziego, który nie przeciwdziała narkomanii, a który szkodzi ludzkim życiom. Na czele z sędzią Sądu Najwyższego Włodzimierzem Wróblem, który oddalił kasację Pana Dariusza. Gdyby ją uwzględnił, Pan Dariusz nie musiałby wyjeżdżać z kraju. Jest to skandal. To nie jest przeciwdziałanie narkomanii, złączmy się w tej sprawie. Jest to sprawa bardzo ważna i możemy uratować ludzkie życie, uratować dziecko i żonę. Zróbmy to Kochani, bądźmy aktywistami, wyślijmy tego maila, udostępnijmy ten podcast dalej. Zróbmy cokolwiek w tej sprawie, proszę Was.

co otwieramy raz dziennie